Życie jak szambo
Janina Jakubowska otrzymała obecne mieszkanie 27 lat temu. Od początku budynek nie miał kanalizacji. Wszelkie nieczystości przez lata były zbierane w wiadrze i wylewane do przydomowego ogródka.
Przez krótki okres próbowała sama zaradzić temu, do czego ręki nie chciała przyłożyć gmina. M.in. wyprowadziła z mieszkania dwie rury kanalizacyjne na zewnątrz budynku. Wywołało to protesty sąsiadów twierdzących, że wypuszcza nimi również fekalia i podmywa budynek. Sprowadzony Sanepid stwierdził, że nie jest to prawdą. Dziwnym trafem jednak inspektorzy nie zauważyli, że fekalia wynoszone są do ogródka i tam wylewane.
Gdy Janina Jakubowska była młoda i zdrowa, schodzenie z piętra do gródka nie było dla niej problemem. Dziś jest poważnie chora (zanik żył tętniczych w dolnych nogach). Gdyby gmina wybudowała szambo, mogłaby do niego podłączyć swoje mieszkanie, co ułatwiłoby jej normalne funkcjonowanie.
-Gmina nie chce w niczym partycypować choć mieszkanie należy do niej, a nie do mnie – mówi. – Okna założyłam sama, bo te stare same by się w końcu rozleciały. Od długiego czasu nawet nie chcą zreperować rynny, która zamiast odprowadzać wodę, to ją wypuszcza prosto na dach. Ta woda przeciekała mi do mieszkania i musiałam za swoje pieniądze sama reperować dach. Tak jest ze wszystkim. Deski podłogi są spróchniałe, odpada na głowę sufit, ale gminy i pana wójta to mało obchodzi.
|